niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 62.

- Co ty tu robisz? - Nathan przybrał surowy ton i odłożył Tomka do jego łóżeczka po czym zasłonił jego i mnie sobą.
- Przyszedłem porozmawiać z Nadią - starał się złapać ze mną kontakt wzrokowy, ale Sykes mu to skutecznie uniemozliwiał
- Myślę, że nie masz o czym z nią rozmawiać
- A ja myślę, że mam
- O czym?
- O moim dziecku - powiedział twardo
- Ono nie jest twoje
- A czyje?
- Moje - Nathan gromił go wzrokiem
- Jasne... - Marcin prychnął - Nadia, możemy porozmawiać? - wychylił się zza Nathana i spojrzał na mnie
- Nie mamy o czym... - powiedziałam cicho nie patrząc na niego - To nie jest twoje dziecko - dodałam prawie szeptem
- Jakoś ci nie wierzę - uniósł brew do góry i skrzyżował ręce na piersi
- Patrz - Nathan wyjął jakies papiery z szafki przy łóżku i podał mu je - W rubryce "ojciec" jest wpisane moje nazwisko, nie twoje. Wiec spieprzaj stąd i zostaw moją rodzinę w spokoju. - wyrwał mu kartkę z dłoni
- Nadia... - Marcin spojrzał na mnie. Miał takie... rozczarowane spojrzenie - To naprawdę nie jest moje dziecko? Powiedz mi prawdę, a nie będę was już więcej nachodził. Proszę cię... - mówił po polsku
- To nie jest twoje dziecko, Marcin - odpowiedziałam po angielsku żeby Nathan rozumiał i spuściłam wzrok
- Na pewno?
- Mamy ci to dać na piśmie? - warknął Nathan - Czy chcesz o tym porozmawiać na zewnątrz? - dodał agresywniejszym tonem
- Nathan!
- Nie, już sobie idę... - odpowiedział mój były i spojrzał ostatni raz na mnie, przelatując jeszcze tęsknie wzrokiem przez łóżeczko, w którym leżał nasz syn. Na koniec posłał wrogie spojrzenie Nathanowi i wyszedł z sali. Sykes zdążył do mnie podejść, a drzwi znów się otworzyły.
- Co on tu robił? - zapytała Izka po wejściu z Maxem, a ja odetchnęłam z ulgą, że to nie był znów Marcin, bo Nathan nie byłby już w stanie się powstrzymać, żeby się na niego nie rzucić z pięściami
- Przyszedł zapytać, czy to na pewno nie jego dziecko... - odpowiedziałam cicho i przywitałam się buziakiem z ciotką i Maxem - Tylko skąd on wiedział, że już urodziłam?
- Pewnie z gazet... - odpowiedziała ciotka, po wymianie spojrzeń z Georgem
- Jak to? - spojrzałam na nią
- Wszędzie trąbią, że Nathan Sykes jest ojcem i jego dziecko przyszło na świat w jednym z polskich szpitali. Wiesz ile przed szpitalem kręci się fotografów? - wykrzywiła się - Oczywiście i nas musieli wypstrykać... Cześć, maluszku - wyszczerzyła się do Tomka i pogłaskała go po brzuszku
- Żartujesz?! - wytrzeszczyłam na nią oczy
- Chciałabym... Ale on jest piękny - znów się uśmiechnęła patrząc na mojego synka
- Świetnie... - westchnęłam i schowałam twarz w dłoniach
- Zostawicie nas samych na chwilę? - zapytał Nathan
- Jasne. Pójdziemy zobaczyć, co u Kasi - odpowiedziała  i złapała Maxa za rękę, po czym opuścili salę.
- Nie jesteś zła, że kazałem siebie wpisać jako ojca w jego metrykę? - zapytał
- No coś ty... - uśmiechnęłam się blado
- Na pewno?
- Jasne. Cieszę się z tego
- Skarbie... - mój chłopak usiadł na łóżku obok mnie i złapał mnie za rękę - Wiem, że teraz nie będzie łatwo..
- Już nie jest.. - przerwałam mu, a on westchnął
- Wiem. Ale przetrwamy to. Tylko teraz zależy od ciebie czy na pewno chcesz powiedzieć światu, że to moje dziecko... - powiedział ciszej nie patrząc na mnie i bawił się moimi palcami schowanymi w jego dłoni
- To zależy od ciebie
- To znaczy? - spojrzał na mnie
- Nathan. Marcin myśli, że nie jest ojcem Tomka, więc jeżeli ty chciałbyś naprawdę być ojcem dla niego i powiedzieć to światu, to proszę bardzo. Musisz być tylko tego pewien. Ja nie chcę cię do tego zmuszać i wywierać na ciebie wpływu, żebyś to zrobił. To musi być twoja decyzja. Ja tylko... - przerwałam
- Tylko co?
- Nie wiem, czy dobrze robię, że oszukuję Marcina... - spuściłam wzrok
- Kochanie, nie chcę żeby to zabrzmiało jakoś egoistycznie, czy żebym cię namawiał do tego... Ale czy jak byliście razem, to chciał tego dziecka?
- Nie...
- No właśnie. Zresztą sama wiesz jak cię potraktował. A teraz nagle zachciał być ojcem. Nie sądzisz, że to podejrzane?
- Sugerujesz, że chciał tym zyskać jakieś korzyści?
- Dokładnie tak myślę
- W sumie to byłoby do niego podobne... - powiedziałam smutno
- Dlatego uważam, że dobrze robisz
- No dobrze, a co z tobą? Jesteś tego pewien, ze chcesz się przyznać, że to twoje? Co z twoimi fankami?
- Te prawdziwe zrozumieją i będą się cieszyć, że jestem szczęśliwy.
- Ale wiesz, że większość z nich liczy, że to z nimi spędzisz reszte życia? - uśmiechnęłam się, a Nathan się zaśmiał
- To czas dorosnąć i zrozumieć, że to mrzonki. Ja znam tylko jedną kobietę, z którą chcę spędzić resztę życia i jesteś to ty - uśmiechnął się
- Jesteś pewien? - zapytałam
- Na tysiąc procent.
- Kocham cię, Nathan
- A ja ciebie - odpowiedział i pocałował mnie czule - No to co? Ogłaszamy to światu? - zapytał wyszczerzony
- Ogłaszamy, ale w jaki sposób?
- Jak to jaki? Najprostszy - puścił mi oczko i wyjął telefon - Twitter - wyjaśnił, a ja się pacnęłam w czoło
- No tak - zaśmiałam się
- No to piszemy... - powiedział i wystukał coś - Poszło. - schował telefon
- Co napisałeś?
- Że jestem szczęśliwy mając obok siebie cudowną kobietę, która jest matką mojego dziecka - uśmiechnął się szeroko
- No to wyczuwam nadejście kłoptów - westchnęłam z uśmiechem
- Nie mów tak. Będzie dobrze - przytulił mnie i pocałował w czoło - Pamiętaj, że jesteśmy w tym razem
- Pamiętam - odpowiedziałam i w tym samym momencie Tomek zaczął płakać, więc musiałam go nakarmić. Potem Izka znów przyszła z Maxem zadowolona, że Nathan wziął mojego syna za swojego i ogłosił to wszystkim. Szczerze mówiąc, sama się ogromnie z tego cieszyłam, ale bałam się tego, co teraz będzie. Przede wszystkim nie chciałam, żeby Nathan miał z tego powodu jakieś problemy, ale byłam tak szczęśliwa, że nie potrafiłam się tak bardzo na tym skupić, tym bardziej że teraz już oficjalny ojciec mojego dziecka skutecznie mi to uniemożliwiał. Udało mi się też zdrzemnąć na dwie godziny, kiedy mój syn się najadł. Gdy zgłodniał, obudził mnie jego płacz, więc rozciągając się ułożyłam się odpowiednio, a Nathan położył Tomka przy moim boku i przystawiłam go do piersi.
- Gdzie Iza z Maxem? - zapytałam
- Poszli coś zjeść i wrócą
- Dawno poszli?
- Jakieś 20 minut temu - uśmiechnął się
- Nie byli źli, że usnęłam? Jakoś tak mi się sen urwał i nawet nie wiem kiedy..
- No coś ty. To normalne, że jesteś zmęczona, rozumieją to
- A mi głupio...
- Daj spokój - uśmiechnął się znów i złapał mnie za dłoń, do której przyłożył swoje usta, a ja odwzajemniłam uśmiech i przyglądałam się swojemu synkowi, który z zamkniętymi oczkami jadł
- Już się najadłem? - zapytałam, kiedy oderwał się od piersi i otworzył oczka, rozglądając się dookoła.
- Nie mogę się na niego napatrzeć - Nathan nie odrywał od niego wzroku i przybliżył się bardziej, żeby lepiej go widzieć - Jest prześliczny
- Prawda? Taki słodziutki i malutki...
- No cześć rodzinko! - do sali wszedł uśmiechnięty Tom, a za nim
- KELS! - pisnęłam ucieszona, że widzę blondynkę
- Cześć, Kochana - uśmiechnięta szeroko podeszła do nas i uścisnęła mnie, po czym od razu skierowała wzrok na malucha
- Jezu, jaki śliczny! - pisnęła - A jaki podobny do ciebie!
- Mój chrześniak, to nie byle jaki - puścił mi oczko Tom i pocałował w policzek - Jak się czujesz?
- Dobrze - uśmiech nie schodził mi z twarzy
- Mogę go potrzymać? - blondynka spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem
- Jasne - odpowiedziałam
- Tylko ostrożnie - odezwał się Nathan i patrzył na ruchy Kelsey
- Tatuśku, mam młodsze rodzeństwo, więc wiem jak obchodzi się z takimi maluchami - przewróciła oczami - No cześć, maluszku - uśmiechnęła się szeroko do Tomka i pocałowała go w czółko jak miała go już na rękach
- Trzymaj pod główką
- Jezu, on tak cały czas? - jęknęła blondynka i spojrzała na mnie
- Szczerze? Jesteś pierwsza oprócz niego, która trzyma go na rękach, więc obawiam się, że to dopiero początek - zaśmiałam się
- Po prostu się martwię! - bronił się - Może usiądziesz z nim? Będzie bezpieczniej... - nie odrywał wzroku od blondynki, a raczej od naszego syna leżącego na jej rękach
- Nath... Może sprawdzisz czy nie ma cię gdzieś na korytarzu i poszukasz tam siebie przez najbliższe 5 minut? Będę mogła spokojnie potrzymać i nacieszyć się tym słodziakiem - znów wróciła wzrokiem do Tomka
- Kels... - zaczął, ale mu przerwałam
- Pomożesz mi pójść do łazienki? - zapytałam, a on spojrzał na mnie skonsternowany - Kochanie, zaufaj jej. Nie zrobi mu krzywdy. No dalej - wystawiłam do niego dłoń, a on po ostatnim spojrzeniu na Kelsey chwycił ją i pomógł mi wstać i pójść do łazienki, w której specjalnie ociągając się załatwiłam swoją potrzebę, żeby dać dziewczynie się nacieszyć dzieckiem bez zbędnych komentarzy nadopiekuńczego Nathana. Wróciliśmy z powrotem i kiedy Sykes pomógł mi się wygodnie znów usadowić na łóżku, Kelsey sama oddała mu malucha w ręce, żeby już go zbytnio nie stresować. Kiedy to robiła, w oczy rzuciła mi się ciekawa rzecz i aż wyszczerzyłam się szeroko i pisnęłam głośniej niż chciałam
- KELSEY !
- Co? - spojrzała zdezorientowana
- Czemu nic mi nie powiedziałeś?! - spojrzałam z wyrzutem na Toma
- Ale co? - miał to samo spojrzenie, co Kels
- Że przyjęła oświadczyny! - ucieszyłam się
- Aaaaa o to chodzi - uśmiechnął się szeroko i objął swoją już narzeczoną, a ta skromnie wzruszyła ramionami
- Jeeeeeej, ale się cieszę! - wystawiłam ręce żeby się nachylili do mnie i mnie przytulili - Gratuluję!
- Dziękujemy - wycałowaliśmy się
- Ej, ale jak to, że przyjęła? To ty wiedziałaś o wszystkim? - Kels spojrzała na mnie wielki oczami, ale z uśmiechem
- Ups... - zaśmiałam się
- No ktoś musiał mi doradzić w pewnych sprawach - Tom się usprawiedliwił i puścił mi oczko
- Romantycznie było przynajmniej? - spojrzałam na blondynkę, a ta się rozmarzyła
- Bosko! - pisnęła - Postarał się i to porządnie aż się wzruszyłam - spojrzała na swojego narzeczonego i uśmiechnęła się do niego szeroko - A tak stresował... - zaśmiała się - Mało pierścionka z nerwów nie upuścił!
- No a dziwisz się? Co ja bym zrobił jakbyś się nie zgodziła?
- Załamałbyś się na pewno - zaśmiałam się
- No jakbym się mogła nie zgodzić - przewróciła oczami - Przecież cię kocham, Głupku - pocałowała go
- Słodziaki - zachwyciłam się i uśmiechnęłam z tego, że są ze sobą szczęśliwi. Tak samo jak ja z Nathanem.








Heeej, moje Misiaczki! :*
Tak, wiem miałam dodawać częściej a wyszło... jak wyszło. Wybaczcie <3
Ale jak to mówią, jak nie urok to sraczka i jak zasiadałam, żeby coś napisać, to albo nie miałam weny, albo nagle ktoś mnie odciągał, albo po prostu byłam tak padnięta w tym okresie świątecznym, że głowa mała. Kiedy już odespałam święta, to od środy do wczoraj nocował u mnie mój chłopak i było ciężko :P Co prawda raz zasiadłam przed komputerem i pisałam przy nim, ale później skutecznie zajął mnie czymś innym ;P
Także tego, teraz już naprawdę biorę się za siebie i piszę, piszę i jeszcze raz piszę, więc Anonimku mój kochany, Anusiak się znalazł ! :D I już się nie zgubi, obiecuję <3
Drugi Anonimku, sprzed dosłownie godziny! :D
Cieszę się, że jesteś, nadrobiłaś całe opowiadanie i CHOLERNIE dziękuję Ci, że mówisz mi, że czegoś Ci tu brakuje :) W końcu piszę to dla Was i dobrze jest wiedzieć nie tylko, co robię/piszę dobrze, ale też i źle ;) Wątków miłosnych między Nadią a Nathanem było mało, bo nic nie dzieję się od razu choć czasem bardzo by się chciało ;) Ale teraz będą długo bądź nie ( ]:-> ) szczęśliwą rodziną i tych wątków będzie więcej, obiecuję! W Polsce na pewno jakiś czas zostaną, bo z tego co się dowiedziałam, noworodek może podróżować samolotem najwcześniej po 6 tygodniu życia, więc trochę czasu jest, ale jak to się rozłoży na rozdziały - nie mam jeszcze pojęcia :) Z jednej strony nie chcę tego na szybko przyspieszać, a z drugiej czekam na wątek, który pojawi się jak będą już w Londynie :P Dobra, bo zaraz jeszcze wypaplam coś o moim niecnym planie ^^
Blogów do nadrobienia została mi już malutka garsteczka, a przede wszystkim przepraszam kololową, bo u Ciebie Słonko mam najwięcej rozdziałów, ale jutro robię u Ciebie wjazd i komentuję każdy jeden, który ominęłam. OBIECUJĘ! :*
Jak zwykle się rozpisałam, więc już nie przedłużam i widzimy się niedługo! <3
Kocham Was <3
ŚCISKAM! :**

20 komentarzy:

  1. Super rozdział!! Boski ! :) jestem ciekawa co wymyśliłas. . Już niemogę sie doczekać jak będą w londynie ! :) taka kochana rodzina tez tak chce ') Weny !!! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha zawsze mozesz ich wyslac rowerem, samochodem badz na nozkach z wozeczkiem :p
    Ojojoj ale cudny rozdzial! Najpierw z Marcinem, pozniej jeszcze z ta gazeta. No nie moge! Myslalam, ze padne (lezac oczywiscie na lozku) czytajac te mini klotnie miedzy Sykesem a Marcinem. No i TOMSEY! Slodziaki!!!

    Ciekawa jesem, co oprocz twojego mena moglo Cie odciagnac... hmm... moze to Czarna i Szara ^^
    I widze, ze chyba dostalas od kogos zjebke :p
    NIE ladnie! Jeszcze nam sir biedna obrazi i skonczy pisac bloga. Juz odliczam minuty do kolejnej dawki emocji jakie nam dostarczysz :) a najbardziej sie nie moge doczekac jak juz Nadia wyjdzie z Tomkiem ze szpitala i zjedzie sie ewentualnie reszta zalogi :)

    Trzymaj sie moja Blondyneczko i do (szybkiego) nastepnego???

    OdpowiedzUsuń
  3. *-* cudowny :D dobrze Nathan postapił w sprawie z Marcinem :D Reszta napisana spokojnie, ale bardzo fajnie, az miło się czyta :) W końcu Tom oświadczył się Kels, bo już myślałam, że to nigdy nie nastąpi :) Nath strasznie nadopiekuńczy jest xd czekam z ogromna niecierpliwościa na kolejny :) weny :* i zapraszam do mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział boski :-)
    Słodko im tam teraz
    Sykes ogłosił światu iz dziecko jest jego
    Zachowuje się jak prawdziwy ojciec :P
    Kocham kocham kocham
    Weny Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  5. spodobała mi się determinacja Natha w mówieniu, że to jego syn, a nie Marcina, z drugiej jednak strony wyczuwam kłopoty, bo co się stanie jak Marcin się dowie, że to jednak jego dziecko ? wolę sobie tego nie wyobrażać
    Twiiter dobra rzecz ! hahaha ale jak media dowiedziały się o tym, że Nathan ma dziecko ? no ja nigdy ich chyba nie zrozumiem, zawsze wszystko wiedzą i trudno cokolwiek zataić
    to się fanki zdziwią :D Nathan był wolny, a tu nagle ma dziecko, pewnie będą wkurzone, bo jakby nie patrzeć ciąża trwa 9 msc, więc przynajmniej tyle musiał zatajać tę nowinę, no gdyby w realnym świecie tak się zdarzyło to chyba z karpiem na twarzy chodziła tydzień i to jeszcze z Polką ! ale takie rzeczy jedynie w fanfic, więc nie muszę się martwić ;P
    Tomsey ! liczę na jakieś drobne szczegóły oświadczyn xD
    no, więc wypuszczaj szybciutko małego z Nadią ze szpitala, a fotoreporterzy niech nie będą aż tak nachalni i niech sobie żyją spokojnie ;)
    to czekam na tę akcję w Londynie i na twoje komentarze, ale wiesz, że nie musisz komentować każdego po kolei ? :D
    trzymaj się i do następnego ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. No cześć Mordeczko. ;*
    O mamuniu, rozdział taki słodziaśny.. *_*
    Według mnie : Nadia zrobiła dobrze, nie mówiąc prawy M. Nie interesował sie tyle, a jak sie dowiedział że urodziła, to nagle obudził się w nim instynkt macierzyński. Po**ało chłopaczka.?! Ale, dobrze że Nathan był, bynajmniej uratował sprawę. ;)
    I wgl, O MATKO, O MATKO, NATHAN NAPISAŁ NA TWITTERZE, ŻE TOMUŚ JEST JEGO SYNEM. *__* <3333 To było takie słooodkie. <33
    A jaki rozdzialik dłuugi. :D

    CO TY ZA NIECNE PLANY KNUJESZ.??? Mam nadzieję, że nie dotyczą Nadii i Natha, bo w mojej głowie na sama myśl pojawia się coś strasznego. NAWET NIE PRÓBUJ.! BO CIĘ ZNAJDĘ. ^^ ;p

    Życze duuuuuużo weny i do następnego. ;*
    A ja lecę pisać u siebie rozdział. xd

    An_a

    OdpowiedzUsuń
  7. Suuuper. ;D
    Nathan ogłosił że dziecko jest jego ^^
    Ale jak się przeejmujee! Lepiej żeby nikt nie trzymał tego maleństwa, albo wyprowadzał Nathana na ten czas :P
    Szkoooda że nie było bójki ;-;
    Ale ogólnie rozdział świetny!
    Poprawia humor.
    Wenyyyy
    ~Wika_TW

    OdpowiedzUsuń
  8. ojej ile emocji nam dostarczyłas tym rozdziałem! :)
    mam nadzieje, ze ten marcin da im wreszcie spokoj i beda mogli zyc sobie swoim zyciem;)
    chce zeby juz opuscili ten szpital, ale z drugiej strony boje sie co ty tam wymyslisz w tym londynie:D strach sie bac;)
    wiec czekam na nastepny:* weny
    i zapraszam na mojego nowego bloga(oczywiscie o the wanted): http://pokazalmiczymjestmilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeju... Wzruszyłam się. Czytam ten rozdział trzeci raz.

    Jak będziesz miała czas zapraszam do mnie ;)
    http://everybodyknows-tw.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Awwwwwwwwwww ! Jaki słodki rozdział ♥ Zakochałam się normalnie
    I Natty taki opiekuńczy ! Normalnie tylko pozazdrościć takiego ukochanego !
    To takie... Aż nie umiem tego opisać !
    Pisz szybko następny kochana :)
    Wenyyy ♥
    Zapraszam do mnie w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  11. haha dzisiaj miałam sen z twoim wątkiem i tak mi się wyśniło , że aż rozdział dodałaś :)
    Taki tam prezent na moje urodziny :)
    Nath jaki ostrożny, nie da krzywdy zrobić małemu.
    Synek tatusia :D
    Miło wiedzieć , że relacje pomiędzy Nadią a Tomem są już dobre .
    Weeeny...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja Cię odwiedziłam, a Ty co? ;P
    No to od początku ^^
    Powinnam się przywitać, ale nie chce mi się hihuhihu ;d
    Wiedziałam, że Sykes nie da mu się zbliżyć do swojej RODZINY :D
    Ale mógł go uderzyć w mordę, bo tylko tego mi brakowało ;D
    I wpisał się bez pytania jako ojciec? Nie ładnie, nie ładnie, ale jaki odważny :D
    Paparazzi już wiedzą?? Szybko! ;p
    Nie za szybko? Skąd oni wiedzieli, że Nath jest w szpitalu i że to Nadia rodzi ;p
    Ale niech wiedzą, później będzie FAJNIEJ :D
    Tak jak Ty nie mogę się doczekać sytuacji khym khym :D
    A jak nie wiesz, co teraz robić, to wal śmiało :D
    Wiesz, że zawsze pomogę ^^
    Ostatnio podsunęłam Ci good idea, Ty mi, więc praca zespołowa idzie nam świetnie <3
    TOMSEY! Tak, tak, tak! Tomaszek się postarał :D
    Ale ja wiedziałam, że on jest UDANY xD
    Tylko szkoda, że nie pokazałaś pierścionka haha xd
    I jeszcze raz wrócę do Nathadii *-*
    Cudownie, że Nath jest pewny, że chce zostać ojcem, ogłosił to na tt i wgl jest taki kochany :))
    No, ale później zachowa się jak dupek -.- hihuhihu nic już nie mówię ;p
    BUZIA NA KŁÓDKĘ ! xD lalalalalalalalalalala ^_^
    Chyba czas kończyć, bo już głupoty zaczynam gadać xd
    Ale to chyba normalka, c'nie? ;dd
    Zmykam pisać dalej swoje ;p
    Buziaaaaaaaaaaaki Pajacu ;*****
    Kocham! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Sorry... napisze jeszcze raz :/
    Nie zauwazylam, ze pisze z konta przyjaciolki... mam nadzieje ze mi wybaczy :)

    A wiec tak... dziekuje za rozdzial i widze ze juz faktycznie do nas wrocilas :) jak sie zapewne wydalo, to KamiPL mi polecila twojego bloga wiec to stad ten nieudany kom wyzej :/ Sorrcia :*

    Naprawde bardzo mi sie spodobal rozdzial i czekam na kolejny.

    Bercia

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej, świetne piszesz =) Jakbyś miała chwilę, może zajrzysz tutaj: http://my-story-tw.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. No piękne rzeczy się tutaj dzieją pod moją nieobecność.
    Narodziny,
    Nathan uznaje dziecko za swoje i jeszcze były Nadii.
    Oj coś czuję, że on tak łatwo nie odpuści.

    Po dłuższej nieobecności mi również udało się coś napisać.
    Zapraszam.
    http://jak-pograzyc-sie-w-marzeniach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Uprzejmie informuję, iż twój blog został z powodzeniem dodany do Spisu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. eeee CHYBA SIE ZABIJEEEEE! -,-
    napisałam tak twórczy i wylewny komentarz a tu gónwo :[ nie dodał sie eh

    Ale cóż z tej strony Strange hah ;D ja żyyyjeeeeeeeeeeeeeee :D
    Yep yep żyjem. jeszcze ;p
    ale czuje że mam u cb kochana przerąbane xd

    Ale do rzeczy!
    Rodział cód miód malina! Sielanka . nie nie to jest SIELANKA drukowanymi ! ;D
    Po prostu to co ma miejsce w tym rozdziale przyprawia mnie o cukrzycę z nadmiejrnej ilośći słodkości no moze nie nadmiernej ale ADEKWATNEJ ;)
    Tak zdecydowanie kocham ten rozdział! i nie będe nawet dodawać żę
    a)postawa Natha wobec pana gnojka mnie zachwyciła
    b) wiadomość o wpisaniu w rubrykę "ojciec" nazwiska Nathana zwaliłą mnie z nóg
    i c) Zarenczyny Tomsey sprawił że już szykowałam się do skakaniu po łózku z okrzykami nieposkromoinej radości i ekstazy.
    eh poetycko jakoś cn? :P

    No no kończę już ty wiesz ze jest mega! ;)
    Papatki Zdolniacho ;**

    OdpowiedzUsuń
  19. Boski
    rozdzial ! ;333 wgl piszesz tak mega że aż sie nie chce przestawać
    czytać *.* nie moge sie doczekać aż wrócą do Anglii ;) weeeny ;*** kiedy
    następny? ;cc

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję! :)